Zebrało mi się na napisanie żurnala, ot tak. Zapewne i tak nikt go nie przeczyta, ale nic. Nieważne.
Jem tytuł.
Cóż, możnaby rzec, iż dożyłam zaszczytu bycia w trzeciej klasie liceum i jak się dziwnym trafem okazuje, to całkiem przyjemne. Odpadła mi masa przedmiotów, nauki jest wpizdu co prawda, ale nauki przyjemnej. Po 6 godzinach rzyga się trochę tymi wybranymi, ale daje radę.
Powoli wyleczyłam rany [pamięć o wakacjach, chęc jakiejś ucieczki od tego wszystkiego], uspokoiłam własny zad i czekam na maturę

Kminię nad autem swym coś, jakoś. Zaczynam rozglądać się za mieszkaniem.
I mimo że chodze niewyspana i zmęczona, uwalona tym wszystkim uważam, że życie jest świetne

A co u was?